piątek, 28 września 2012

Przygoda z owcą


Jest w Holandii zasada, że kto ma kawałek ziemi jest w posiadaniu także i zwierząt, które brykają sobie po owej ziemi. Dzięki temu płaci się mniejszy podadek. Krajobraz holenderski upstrzony jest więc krowami, końmi, owcami, kozami, kucykami i ... chyba tyle ras widziałam. 

Pewnej niedzieli leżałam sobie na wyrku, a za oknem beczała owca. Bydlątko stało biedne i samotne po drugiej stronie ulicy dosłownie od miesiąca. Upał był jak sto pieronów pomyślałam, że stworzonku chce się pić, więc nalałam do michy kranówy i polazłam napoić wełne. Ale ona nie chciała, niestety. No mówi się trudno. Wróciłam na swoje graty, czyli do pokoju. Po około 10 minutach puka do mię współlokatorka z zapytaniem czy szłam do owcy i dawałam jej jeść?

- nieee, pić jej dawałam, ale wzgardziła. Paczemu?
- aaaa, bo jej właścicel przypałętał się przed chwilą jak paliliśmy fajki za domem i powiedział, że nie wolno i żebyśmy tego nigdy nie robili... Karmić owcy, a nie palić fajki naturalnie.
- aaaa! Tak, ja to byłam.

O rany! Miałam jak najczystrze intencje, szkoda mi było zwierzaka, bo nasłuchałam się o tym, żeby w upały dawać pić, a tu zostałam zbesztana za to :( 
Z drugiej strony właściciel nie lubi gdy ktoś obcy daje jeść jego zwierzowi, nigdy nie wiadomo co za świństwo zjada pupilek . . .

Czyż obrazeczek owcy nie jest milutki? ^^

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...