czwartek, 24 lutego 2011

Na-ocznie




Mój blog to przede wszystkim kosmetyki firm, które nie testują na zwierzętach - będę to podkreślać od czasu do czasu i przypominać nowo odwiedzającym. Pewne popularne, drogeryjne marki, których nazwy przemilczę, ale których nieobecność może został łatwo zauważona, nie pojawią się tu nigdy. Miłych zakupów życzy Sorbet ;)

Fota przedstawia cienie do powiek film: Bell, Pierre Rene, Paese.
Zdjęcia nadesłane przez Sekiq :*

sobota, 19 lutego 2011

wprowadzenie do kosmetyki naturalnej



The Film by naturalnatofina (kopalnia wiedzy o kosmetykach naturalnych). Gorąco polecam:)

czwartek, 17 lutego 2011

Dzień Kota



Z okazji Dnia Kota umieszczam kolejny cruelty-free post i apeluję o nie kupowanie kosmetyków dzięki którym "jesteśmy tego warte" lub które są "prosto z Londynu".

Zdj: szampon w kostce Lush (Seanic).

środa, 9 lutego 2011

Bella chce Twojej krwi


Bez komentarza

Na zdjęciu podpaski polskiej firmy Bella.

niedziela, 6 lutego 2011

Pozytywne w przyrodzie fluidy




Większość kosmetyków dostępnych w drogeriach testuje na zwierzach i jest to bardzo demotywujący fakt. Trzeba silnej motywacji i chęci, aby zrezygnować z używanych i lubianych mazideł. Myślę jednak, iż w dobie zakupów internetowych i częstych podróży poza granice naszego kraju (w którym zresztą testowanie na zwierzętach jest zabronione) wybór zakupu między kosmetykiem crulety-free i tym, który nie może być tak nazwany nie powinien stwarzać problemu.

Pragnę zaznaczyć, iż ten blog nie ma charakteru wegańskiego - pojawiać się tu będą loga firm, które do produkcji używają składników odzwierzęcych.

Foty: podkłady do twarzy Gosh X-ceptional wear, Inglot równoważący oraz Everyday Minerals.

czwartek, 3 lutego 2011

Kicający Króliczek


Od dziś w chińskim kalendarzu obowiązuje Rok Królika. Korzystając z tej radosnej okazji pozwolę sobie wkleić tu znaczek Leaping Bunny, który umieszczany jest na produktach nie testowanych na zwierzętach i każdemu kupującemu ma jednoznacznie oświadczać, że wydając pieniądze na takowy produkt nie dofinansuje instytucji, które (przykładowo) w laboratorium wycinają powieki zwierzętom i wkraplają nowo powstałe substancje chemiczne. Sądzę, iż zwracanie uwagi na tego sprawy jest godne uwagi i cennego czasu klientów.

Pozdrawiam kalendarzowe Króliczki :*

środa, 2 lutego 2011

Wary


A więc produkty cruelty-free zaspokajające naszą próżność.

Na dzień dzisiejszy postanowiłam umieszczać na moim, jakże słusznym blogu, zdjęcia kosmetyków co do których mamy pewność, iż nie były testowane na Futrzakach. Dlaczego masz, Drogi Czytelniku, kupować takowe rzeczy? Ano dlatego, że znacząca większość koncernów (a więc i firm, które do nich należą i które kupić można w drogerii) fundują bezbronnym zwierzętom cierpienia. Spośród jakiegoś miliona producentów kosmetyków wiele fabryk może poszczycić się umieszczeniem na swoich opakowaniach napisu "CRUELTY-FREE. Takowe kosmetyki kupuję, robię im sesję zdjęciową i zostają umieszczone w mojej osobistej Alei Sław ;)

Na zdjęciu Carmex - balsam nawilżający do ust.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...