środa, 22 listopada 2017

KULE DO KĄPIELI LUSH

Bombowy pomysł na prezent. Jest to coś czego sama sobie nie kupię, ale chętnie bym rozpakowała w dniu urodzin. Mała rzecz a cieszy.


Bomba podczas rozpuszczania kręci się wokół własnej osi i buzuje, Tadziu był nią zafascynowany. Barwi wodę, ale nie tworzy piany, nie ma też właściwości nawilżających, ot gadżet umilający kąpiel. Kolor wody po rozpuszczeniu kuli możecie podpatrzyć na stronie oficjalnej LUSH klikając na interesującą Was kulkę.


Uwaga: kula ślicznie pachnie, ale wciąga paskudne zapachy - włożona do szafki z tabletką na mole przeszła jej specyficznym zapachem w kilka dni. Niektóre kule zawierają olej sojowy (Sex Bomb), niemal w każdej jest SLS, mogą farbować wodę na szaro (Intergalactic), chyba każda jest wegańska. 
----------------------------
ARTESIA TRISTESSE

czwartek, 9 listopada 2017

LISTA FIRM CRUELTY-FREE DLA MAMY I DZIECKA


Marki w polskich sklepach, dostępne stacjonarnie

Cruelty-free brands for mums and children you can find in polish shops

Edit 22 11 2017


AA OCEANIC (Ja i Mama)
BABYDREAM (drogeria Rossmann)
BARWA
FLOS LEK (seria For Baby)
IOSSI
ISANA (Kids)
JOANNA (Oillium Baby)
NACOMI (drogeria Hebe)
POLLENA OSTRZESZÓW (Dzidziuś)
SYLVECO
TOŁPA (Dermo Baby)
ZIAJA (Ziajka)


niedziela, 5 listopada 2017

NA JAKICH KOSMETYKACH OSZCZĘDZAM KASĘ

Mój chłopak twierdzi, że pół życia spędzam w sklepach w pogoni za kosmetykami i zawsze coś kupuję. Jest w tym trochę prawdy, ale robię to tylko dlatego, żeby znaleźć stacjonarnie kosmetyki wegańskie lub cruelty-free + czytam składy. Często też kupuję na zapas, po prostu, żeby w razie wu mieć w szufladzie awaryjną pastę do zębów albo umyć włosy innym szamponem dla urozmaicenia im życia (whaaat?)

Obecnie jednak, będąc mamą, odkrywam, że nie taki ebay straszny i korzystam z tego, żeby ktoś mi przyniósł paczkę pod nos, bo nie mam czasu i ochoty lawirować z wielkim wózkiem po drogeriach. Minęły również czasy, gdy oglądałam filmiki na YouTubie i musiałam mieć szufladę pełną kosmetyków jakie reklamowały u siebie autorki. 

Oto lista kosmetyków na które nie wydaję pieniędzy i dobrze mi z tym!

Tusz do rzęs - głównym powodem dla którego nie kupuję to koszmar przy jego usuwaniu. Choćbym nie wiem ile tarła olejkami to i tak następnego dnia pod oczami mam uwalone. Równie dobrze mogę iść spać z makijażem na twarzy. Powiedzmy, że 10 zł zostaje w kieszeni :)

Bronzer - jestem w posiadaniu bronzera Alverde, który kupiłam ... 5 lat temu!! Używam prawie wcale, ponieważ nie lubię efektu opalenizny na twarzy, moją idolką jest bladolica Dita. Nigdy więcej nie kupię. 15 zł dla mnie. 

Puder sypki lub w kamieniu - od lat nie kupuję, ponieważ dowiedziałam się, że zatyka pory. W czasach licealnych pudrowałam się kompaktem firmy Constance Carroll w bordowym, okrągłym puzderku. Kupiłabym znowu tylko z/w na sentyment. Nawet mąką nie utrwalam podkładu, lubię się lekko świecić, myślę, że to odmładza. Mat dodaje lat, a ja mam 15 zł na inne wydatki i brak porów na nosie ;) 

Maseczka - używam tylko saszetek Ziai jeśli czuję, że coś nie tak ze skórą np zimą jest wyjątkowo sucha i nawet pół butelki oleju z kuchni mnie nie nawilży. Uwielbiam maseczki, ale nie potrzebuję ich przez cały czas. Tubka z ostatnią jaką miałam leżała i się wykańczała przez 2 lata. 15 zł na domowy budżet pójdzie. 

Balsam do ciała - zamiast tego wcieram przed prysznicem oliwkę dla dzieci. Od kiedy szczotkuję ciało na sucho nie czuję potrzeby balsamowania się. Powiedzmy, że dobry balsam kosztuje 30 zł. 

Tonik - tego to chyba nigdy nie kupiłam. W czasach przed internetem miałam tonik przeciw wągrom clean&clear (z tego posta robi się sentymentalna podróż w błędy wieku nastoletniego). 8 - 20 zł dla mnie. 

Żel do demakijażu lub mleczko - wykończyłam właśnie mleczko FAITH IN NATURE i się zastanawiam po co miałabym kupować kolejne? Ok 15 zł do przodu.

Odżywka do włosów - mam obecnie KORRES, ale używam jak potknę się o nią w łazience. Nieprędko kupię kolejną. 20 zł piechotą nie chodzi. 

Suchy szampon - unikam kosmetyków w szpreju, bo to zabija środowisko. Nie dam Batiste moich 15 zł.

Błyszczyk - to akurat oszczędność praktyczna, bo lubię efekt wilgotnych ust, ale nie w kraju, który jest kojarzony z wietrzna pogodą i w którym włosy zawsze przykleją mi się do lepkich warg i upaciają okulary. Tu można zaoszczędzić między 5 i 55 zł. 

Odżywka do paznokci - ciąża mi nie popsuła płytki. Odkąd jestem na diecie, że tak powiem, roślinnej mam fantastyczne paznokcie! Jakieś 30 zł w portfelu zostaje. 

Peeling - choć lubię używać drogeryjne ścieracze umarłego naskórka. Obecnie mam Ziaja Sopot SPA i bardzo go lubię - jest drobniutki i ładnie pachnie. Myślę nad zainwestowaniem w mięciutką szczotkę do twarzy. Wolę kupić coś raz, a dobrze, a nie wydawać co miesiąc 20 zł.

Farba do włosów - od paru lat używam henny. Włosy mam błyszczące i zdrowe; po prostu ładne. Do chemicznych farb już nie wrócę. Kiedyś używałam Joanny, bo była tania i dobra i kosztowała niecałe 10 zł.

Jakieś 150 zł oszczędzam na tych kosmetykach, a każdy można naturalnie zamienić np pudrować sie mąką, a cerę tonizować octem jabłkowym. Jeśli coś z wyżej wymienionych kupię to tylko dlatego, żeby pokazać na blogu firmę z aktualnych list cruelty-free. Być może któryś prosukt okaże się świętym gralem i nie będę mogła bez niego żyć? To się raczej nie stanie. 10 lat temu na pewno nie umiałabym żyć bez tuszu do rzęs, za 10 lat na takiej liście byłoby wszystko poza klejem do sztucznej szczęki. Na dziś tak to wygląda :) 

Ceny porównywałam na stronach drogerii Natura oraz sklepu internetowego Ecco Verde


-------------------------------

niedziela, 29 października 2017

BEFORE HALLOWEEN

Z okazji dyniowego święta życzę wszystkiego strasznego i polecam dwa filmy, pierwszy z nich to  WE ARE WHAT WE ARE - historia pewnej rodziny, w której despotyczny ojciec bardzo serio traktuje wierzenia przodków. Film mega klimatyczny i depresyjny. Jest szaro, cały czas leje, dzieci się boją, matka jest nieobecna. 




Drugi film to dokument z 2009 roku THE TOXINS RETURN (Toksyczna bluzeczka) - pewna młoda Niemka pochorowała się po tym jak pakowała ubrania w sieci H&M. Fajny film, żeby zobaczyć co tam się dzieje podczas produkcji naszych ciuchów. Obecnie mam małe dziecko i sporo ciuszków, które dostałam w prezencie właśnie z popularnych sieciówek... 

---------------------

wtorek, 24 października 2017

PLUSZAKI PEBBLE

Jedna z zabawek jaką dostała moja córka była maskotka Pebble, która wygląda jak zając z Misia Uszatka, ale my go nazywamy Zając Poziomka. W brzuszku znajduje się grzechotka, nóżki i rączki są długie i wygodne do chwycenia.


Co w niej takiego specjalnego? Była ręcznie robiona w Bangladeszu przez kobiety, które dzięki zarobionym pieniądzom mogą posłać swoje dzieci do szkoły. Panie w różnym wieku spotykają się o jakiej im pasuje porze i dziergają na drutach albo robią na szydełku zabawki, które wysyłane są w różne części świata. Przy okazji mogą sobie poplotkować, nie ma stresu i spiny jak w korporacji. 


Pebbles jest spod znaku fair trade czyli podczas produkcji nie zostały wykorzystywane dzieci, pracownicy dostają sprawiedliwe wynagrodzenie za swoją pracę. Jednym słowem człowiek jest tu ważniejszy od zysku.

Zabawka jest pięknie wykonana, solidna. Nie wiem jak bardzo będzie wytrzymała - o tym przekonamy się, gdy dziecko będzie umiało ją chwycić i się nią pobawić. 

Jest do kupienia na ebay, amazon oraz naszym allegro. Należy prać ją w max 40 stopniach, wykonana jest z bawełny organicznej. Ponieważ jest to ręcznie wykonana rzecz, będę o nią dbać - może przetrwa wiele lat i dostanie ją dziecko mojej córy? 



Bardzo fajny prezent <3

--------------------------------------------------------------

sobota, 21 października 2017

SENSACJE UBIEGŁYCH MIESIĘCY

HERBATA SPICY CHAI jako dziecko nie mogłam nawet patrzeć na bawarkę, jako mieszkanka wysp brytyjskich nie mogę zrozumieć trendu na herbatkę z mlekiem, ale słodką spicy chai z mlekiem sojowym roślinnym i łyżeczką brązowego cukru piję po 3 dziennie. Pyszna!



UNION OF GENIUS - to bar z zupami niedaleko Muzeum Narodowego w Edynburgu. Pyszne zupki tam robią. Maleńka knajpeczka, nieco hipsterska, jakieś 4 albo 5 zup do wyboru (1 lub 2 na pewno będą wegańskie), otwarci są do ostatniej porcji czyli do ok 14-15 (niedaleko jest wydział uniwerka i szkoła plastyczna więc sporo studentów się tam posila). Warto!

ABEL KORZENIOWSKI to kompozytor, który zmontował wiolonczelowe utwory do serialu Penny Dreadful (polecam fanom wampirów) oraz filmu W.E. Królewski romans (taki sobie, ale ładnie zrobiony). Uwiódł mnie przez duże U. Muzyka jest cudowna!

KWAS CHLEBOWY LITEWSKI ratował mnie w czasie ciąży. Zero promili, zero kaca. Schłodzony dawał ulgę w ciepły dzień. Dobra alternatywa, gdy jesteśmy prowadzącymi auto w czasie imprezy. Próbowałam kilku kwasów i piw bezalkoholowych i tylko ten jest moim hitem. A jeśli przy piwach jesteśmy to polecam kanał, który nie ma sobie równych w całym świecie (żaden inny nie ma 100 tys subów):

TOMASZ KOPYRA zwłaszcza filmik o obalaniu piwnych mitów. Na pewno wielu z Was wierzy w dodawanie żółci bydlęcej do piwa - otóż to mit, który Tomasz obala w odcinku pierwszym cyklu o mitach. Po jego filmikach już nigdy nie sięgniecie po koncerniaki :)

BOTANIKA DUSZY E. Gilbert - to ta sama pani, która napisała Jedz, módl się, kochaj. Drugiej pozycji nie miałam w dłoniach, ale Botanika - oh! Jest wspaniała! Historia życia dziwnej kobiety, która urodziła się w 1800 w rodzinie wściekłego jak cholera botanika-ogrodnika, który razem z holenderską żoną wyuczył córkę fachu, ale podczas wychowania zawalił w sferze uczuciowej - dziecko i potem młoda kobieta jest nieprzystosowana kompletnie do życia. Podobają mi się przeskoki czasowe - najpierw dzieciństwo i młodość, potem nagle siup do czasu gdy ona ma prawie 50 lat i płynie na Tahiti. Wspaniały styl pisarski!



ŚWIECE Z DREWIENKIEM które pyrka niczym mały, klimatyczny kominek. Drewienko nie kopci. Jeśli macie szanse kupić stacjonarnie to zwróćcie uwagę czy drewienko nie jest zbyt krótkie- jeśli ledwo wystaje z wosku to nie będzie skwierczało i ledwo da radę ogrzać wosk po zapaleniu. Polecam firmę WoodWick oraz DW Home.

----------------------------------------------------------
KARL SANDERS SAURIAN MEDITATION

czwartek, 12 października 2017

PIXI ROLL POD OCZY

Moim małym odkryciem ostatnich miesięcy jest firma PIXI (odkryłam ją w sieci M&S). Ponieważ nie jest to najtańsza firma świata zakupy musiałyby być mocno przemyślane. Zdecydowałam się na pielęgnację i zafundowałam sobie eliksir typu roll-on pod oczy, ponieważ mój krem do tej części ciała Nonique dożył swych dni. 

Po wyciągnięciu z tekturki zauważyłam, że tubka jest zadziwiająco ciężka i zrobiło to na mnie pozytywne wrażenie (wydało mi się, że dostałam kilka litrów tego cudu). Płyn jest bez zapachu. Trzeba lekko wstrząsnąć przed użyciem. 


Pixi jest megawygodny i szybki w użyciu. Mamy tu 10 ml delikatnego płynu, którym po prostu masujemy okolice oczu. Ma zminimalizować efekt stresu, cienie pod oczami i zapobiec oznakom starzenia się delikatnej skóry. Wg mnie wszelkie kosmetyki pod oczy działają głównie dlatego, ze trzeba je wmasować lub wklepać w skórę, a już to jest wystarczający powód, że zmarchy się nie pogłębiają. 

Jednym z największych plusów jest zdecydowanie metalowa kuleczka, która pozostaje cały czas zimna, dzięki czemu nieco zmniejszy opuchliznę poranną. Dodatkowy punkt zdobywa złota zakrętka - łatwo ją odkręcić nawet mając tłuste od olejku palce. 

Roll-on trzeba trzymać w pionie, ponieważ płyn wycieka przez kulkę leżąc. Jest do tego wegański, a więcej produktów wegańskich PIXI jest na TEJ LIŚCIE LOGICAL HARMONY <3


Zdecydowanie wart zakupu!
-------------------------------------
COLD MOUNTAIN IDUMEA
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...